TEMAT TYGODNIA

Zanim zaczniesz handlować z Amerykanami


Przedsiębiorca, który myśli o eksporcie do Stanów Zjednoczonych, musi pamiętać, że w niektórych branżach amerykańskie przepisy są bardziej restrykcyjne niż unijne. I od sprawdzenia ich radzimy zacząć. Nie wystarczy mieć tylko świetny produkt, który zdobył uznanie klientów w kraju i w Europie


Rysuje Paweł Gałka

Paweł Gałka

Taką dodatkową etykietę trzeba mieć na każdym produkcie spożywczym

Dziś na prośbę czytelników radzimy, jak poruszać się na rynku amerykańskim, żeby nie narazić się na kłopoty i straty finansowe.

Kontrakty tylko na piśmie

Zgodnie z jednolitym kodeksem handlowym USA (Uniform Commercial Code - UCC) każdy kontrakt o wartości powyżej 500 USD powinien być zawarty na piśmie. W nim strony szczegółowo określają swoje prawa i obowiązki, aby w przyszłości uniknąć sporów sądowych.

Gdy eksportujesz żywność

Szczególnej rozwagi i dokładnego rozeznania potrzeba, gdy zamierzamy eksportować do USA żywność i artykuły spożywcze. Kwestie związane z branżą spożywczą regulują drobiazgowo dość skomplikowanie przepisy, nad przestrzeganiem których czuwa Foodand Drug Administration (Agencja ds. Żywności i Leków), w skrócie FDA (odpowiednik polskiego sanepidu) oraz United States Departament of Agriculture (Departament ds. Rolnictwa), w skrócie USDA (odpowiednik naszego Ministerstwa Rolnictwa i służb weterynaryjnych).

Obie służby wymagają, aby produkt spożywczy, jeszcze przed wysłaniem go do USA, zgłosić do rejestracji. Dokonując tego, musimy dołączyć dokładny opis technologiczny każdego wyrobu. Trzeba również zarejestrować zakład, w którym wytwarzany jest nasz produkt.

Ale to nie wystarczy. Zgodnie z amerykańską ustawą o bioterroryzmie należy też dodatkowo zgłosić wszystkie podmioty, które mają kontakt z żywnością, od momentu wytworzenia do chwili wejścia na obszar celny USA. To oznacza, że chcąc wyeksportować np. szynkę, musimy zarejestrować nie tylko zakład masarski, ale i firmę produkującą do niej opakowania, przewoźnika dowożącego szynkę na statek itd.

Dodatkowo każdy przedsiębiorca, który eksportuje żywność, musi mieć w Stanach swojego agenta. Może nim być osoba fizyczna, którama odpowiednie uprawnienia, lub kancelaria prawna.

Procedury rejestracyjne są skomplikowane i czasochłonne, a opłacenie agenta kosztowne.

Rejestrację możemy oczywiście zlecić wyspecjalizowanej kancelarii prawnej, ale musimy się liczyć ze znacznymi kosztami. Z reguły kancelarie amerykańskie wyceniają swoje usługi według stawek godzinowych, a te najczęściej zaczynają się od kilkuset dolarów.

Jeśli nie zarejestrujemy się w wymaganych agendach, to wysłany towar wróci do nadawcy lub zostanie zniszczony. W obu wypadkach koszty z tym związane poniesie eksporter.

Mięso i przetwory

Objęte są one inspekcją Animal and Plant Health Inspection Service ( APHIS), oraz Food Safety and Inspection Service ( FSIS), a niektóre dodatkowo kontrolą FDA. Przepisy regulujące import są skomplikowane i bardzo szczegółowe. Przy każdej dostawie potrzebne jest świadectwo weterynaryjne z Polski.

Mięso, wyroby mięsne oraz drobiowe eksportowane do USA muszą być wyprodukowane zgodnie z amerykańskimi przepisami dotyczącymi bezpieczeństwa żywności, zdrowia oraz odpowiednio oznakowane.

Jak już wspomnieliśmy, żywność, zarówno produkowana w USA, jak i importowana, podlega przepisom ustawy The Federal Food (ustawa federalna o żywności) i Drug and Cosmetic Act (ustawa o lekach i kosmetykach). Ponadto mięso i produkty mięsne podlegają dodatkowym wymaganiom i normom FSIS wynikającym z ustawy The Federal Meat Inspection Act oraz Poultry Products Inspection Act, a także przepisom APHIS.

Wyroby mięsne można eksportować do USA tylko z krajów, których system kontroli oraz badania mięsa został zaakceptowany przez USDA (na tej liście jest Polska).

Przedsiębiorstwa przetwórstwa mięsnego (ubojnia, rzeźnia) mogą sprzedawać swoje wyroby do USA, jeśli przeszły inspekcję, spełniają odpowiednie normy i zostały zaakceptowane przez FSIS.

Mleko i śmietana

Import tych produktów reguluje specjalna ustawa Import Milk Act. Żeby je sprowadzić do USA, trzeba mieć zezwolenie FDA na import artykułów mleczarskich. Składając wniosek o jego wydanie, trzeba wypełnić ponad 20 formularzy, a i tak zezwolenie obejmuje tylko jedną dostawę mleka czy śmietany.

Każda krowa musi być zbadana przez polskiego weterynarza i poddana testom na gruźlicę. Farma musi spełniać wymogi FDA dotyczące norm sanitarnych, procedur udoju, przechowywania i transportu mleka. Mleczarnia jest sprawdzana i oceniana przez inspektorów FDA, a kraj eksportera (Polska) musi być wolny od chorób zakaźnych (pryszczycy, zarazy bydlęcej itp). Służby sanitarne w Polsce co roku muszą kontrolować gospodarstwa i mleczarnie i potwierdzać, że spełniają wymogi FDA.

Warzywa i owoce

Świeże pomidory, papryka, ziemniaki, ogórki, suszona cebula, śliwki itp. muszą być w odpowiedniej klasie, mieć określone wymiary i wybarwienie. Produkty te podlegają FSIS. Dodatkowe wymogi (np. kwarantanny) nakładają APHIS i FDA (np. odpowiednia czystość i zdrowotność).

Wyroby alkoholowe

Żeby sprowadzić do USA destylowany spirytus, wino i produkty słodowe (np. piwo), trzeba mieć zezwolenie Biura Alkoholu, Tytoniu i Broni Palnej Ministerstwa Handlu USA ( BATF). Dotyczy ono wywozu tych wyrobów na obszar Stanów Zjednoczonych i nawet jeśli przepisy konkretnego stanu nie wymagają zezwolenia (np. Nevada), to i tak bez niego się nie obejdzie.

Warto zatem przed wysłaniem wyrobów alkoholowych poprosić importera o kopię zezwolenia, a jednocześnie potwierdzić to we wspomnianym biurze. Pomagają w tym polskie placówki handlowe w USA, które na prośbę eksportera lub producenta wyrobów alkoholowych skontaktują się z BATF.

Wzór etykiety na wyroby alkoholowe musi być zatwierdzony w BATF, zanim alkohol trafi na tamtejszy rynek. Warunkiem odprawienia przez celników trunków jest złożenie w porcie kopii certyfikatu zatwierdzającego etykietę.

Dodatkowo na etykietach napojów alkoholowych umieszczonych na butelkach i puszkach napełnionych po 17 listopada 1989 r. trzeba umieścić angielską wersję ostrzeżenia o szkodliwości alkoholu następującej treści:

" Government Warning: According to the Surgeon General, women should not drink alcoholic beverages during pregnancy because of the risk of birth defects. Consumption of alcoholic beverages impairs your ability to drive a car or operate machinery and may cause health problems".

Niektóre wyroby alkoholowe przed zatwierdzeniem etykiety muszą być dodatkowo zbadane w specjalnym laboratorium. Przy przekraczaniu granicy Stanów wyroby alkoholowe kontrolują inspektorzy FDA, bo podlegają one (jako produkt spożywczy) przepisom tej instytucji.

Jeszcze jedna uwaga: koszyczki oplatające butelki wykonane z naturalnych materiałów (stosowanenp. przy polskich miodach pitnych) skontroluje inspekcja fitosanitarna ( APHIS) poległa Ministerstwu Rolnictwa USA.

Warto też pamiętać, że w niektórych stanach USA, np. w Pensylwanii, obowiązuje monopol państwowy na dystrybucję wyrobów alkoholowych.

Sprzęt agd

W Stanach obowiązują rygorystyczne przepisy dotyczące sprawności energetycznej i oznakowania sprzętu gospodarstwa domowego. Objęte są nimi m.in. lodówki, telewizory, zamrażarki, zmywarki, suszarki do odzieży, podgrzewacze wody, grzejniki, klimatyzatory.

Eksportowane na rynek amerykański urządzenia agd muszą być zgodne z wymaganiami ustalonymi przez Department of Energy oraz Federal Trade Commission. Produkty, które nie spełniają norm bezpieczeństwa, nie mają odpowiednich certyfikatów i oznakowania, są traktowane jako niebezpieczne lub wadliwe i nie są wpuszczane do USA.

Wyroby tekstylne

Wprawdzie nie obowiązują już kontyngenty na tekstylia z Polski, ale nadal muszą one być specjalnie oznaczone. Na metce trzeba np. zamieścić informację o procentowym udziale poszczególnych włókien, jeśli stanowią one co najmniej 5 proc. tkaniny. Musi być też informacja o producencie i importerze. Ten ostatni musi być zarejestrowany w Federal Trade Commission jako odpowiedzialny za marketing i tzw. obsługę towaru. Można podać znak towarowy, zastrzeżony w US Patent Office (odpowiednik polskiego Urzędu Patentowego), pod warunkiem że właściciel znaku wcześniej dostarczy do Federal Trade Commission kopię dokumentu rejestracyjnego.

Oznakowanie towaru

Wymogi amerykańskiego prawa co do oznakowania towaru są bardzo duże, przepisy liczą kilkaset stron.

Określają one nie tylko dane, które musimy umieścić na etykiecie, ale również odpowiednie ich rozmieszczenie, wysokość liter, grubość czcionki itp.

Amerykańskie przepisy wymagają, aby każdy towar wyprodukowany za granicą i w wożony do USA był oznakowany nazwą kraju pochodzenia. Musi być ona podana w języku angielskim i umieszczona w trwałym i widocznym miejscu. Jeśli zabraknie oznakowania towaru, to celnik podczas odprawy może pobrać dodatkową opłatę w wysokości 10 proc. wartości towaru.

PRZYKŁAD

Oznakowanie butelek z Polski dostarczonych do napełnienia w USA powinno zawierać napis Bottle made in Poland.

Przy łączeniu artykułów pochodzących z różnych krajów należy zadbać o to, aby oznakowanie prawidłowo informowało odbiorcę.

PRZYKŁAD

Metka na polskim garniturze wykonana w Tajlandii powinna mieć napis Label made ( printed etc.) in Tailand.

Jeśli towary po odprawie celnej będą przepakowane, to importerzy muszą złożyć oświadczenie w urzędzie celnym, że w trakcie tych czynności nie zostanie zmienione oryginalne oznakowanie lub że nowe będzie zawierało właściwe symbole. Jeśli importer naruszy te wymogi, to może narazić się na dodatkowe cło lub grzywnę, nałożone przez celnika.

Polski przedsiębiorca powinien też zapoznać się z listą towarów (dołączona jest do taryfy celnej), które nie wymagają oznakowania nazwą kraju pochodzenia. Są na niej m.in. cukier, jaja, tarcica i guziki.

Jest też lista towarów, które wymagają specjalnego oznakowania, np. butle gazowe, narzędzia chirurgiczne czy zegarki. Te wyroby - oprócz nazwy kraju - muszą też wskazywać producenta.

Ochrona własności intelektualnej

Polski przedsiębiorca wprowadzający nowy wyrób na amerykański rynek powinien sprawdzić, czy dana marka, znak tekstowy lub graficzny nie są już zarejestrowane w USA.

Firmy polskie, które mają oryginalne rozwiązania, mogą sobie zagwarantować wyłączne prawo do produkcji i używania wynalazków i znaków towarowych w USA. Prawa do nich mogą odsprzedać innym firmom. Prawa patentowe są chronione w USA przez 17 lat, a znaki towarowe przez 20 lat.

Prawa autorskie są chronione zażycia twórcy, a spadkobiercy mają do nich prawa przez 50 lat po jego śmierci.

Płacisz za odprawę

Za odprawę celną towaru trzeba zapłacić. Tzw. Marchandise Procesing Fees wynosi:

  • - od przesyłek, których wartość przekracza 1250 USD - minimum 25 i maksimum 400 USD,

  • - od przesyłek, których wartość nie przekracza 1250 USD - około 10 USD.

Opłata Harbor Maintenance Fees(opłata portowa) wynosi 0,125 proc. wartości ładunku i jest pobierana co kwartał.

Rada dla eksporterów: nie należy mieszać różnych towarów w jednym opakowaniu. Tzw. conmingling (bez składu i ładu) może spowodować, że celnik amerykański wymierzy cło za całą przesyłkę według najwyższej stawki przewidzianej dla towaru wchodzącego w skład mieszanki.

Zgłoszenie celne

Wciągu 5 dni od przybycia towaru do portu (miejsca przeznaczenia) należy zgłosić towar do odprawy celnej. Żeby to zrobić, trzeba przedstawić tzw. manifest zgłoszeniowy, fakturę handlową lub pro forma oraz specyfikację towarową ( packing list). Do zgłoszenia celnego musi być dołączone zaświadczenie, np. z banku, że mamy dostateczną ilość gotówki na pokrycie ewentualnych: cła, podatków i kar finansowych.

Czynności związane ze zgłoszeniem towaru do odprawy celnej można podzielić na dwa etapy:

  • - pierwszy -złożenie dokumentacji umożliwiającej ustalenie, czy towar może być dopuszczony na terytorium USA (np. zgoda FDA na przywóz sera);

  • - drugi -złożenie dokumentów potrzebnych do ustalenia i pobrania cła oraz podatków (np. faktura).

Obie te czynności można przeprowadzić za pomocą elektronicznego zgłoszenia celnego.

Celnik ma prawo przeprowadzić kontrole wwożonych towarów lub zwolnić je po sprawdzeniu przedstawionych mu dokumentów.

Faktury muszą być sporządzone w języku angielskim lub dokładnie przetłumaczone na ten język. Muszą dokładnie opisywać, jaki towar znajduje się w poszczególnych opakowaniach. Jeślido odprawy celnej przedstawia się kilka faktur, to powinny być one ponumerowane.

Zarówno eksporter, jak i importer muszą przez 5 lat od dnia odprawy przechowywać dokumenty z nią związane. Jeśli nie będą przestrzegać przepisów celnych, to grożą im wysokie kary pieniężne -nawet do 100 tys. USD. Amerykańskie urzędy celne nie wymagają okazywania przy odprawie licencji lub zezwoleń. Jednak obowiązek ich posiadania może wynikać z przepisów wydanych przez różne agendy rządowe (np. FDA na eksport żywności).

JAN JACEK OLSZEWSKI



Gdzie szukać informacji

  • - Wydział Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Waszyngtonie, 1503 21 st Street, NW WASHINGTON, DC 20036, USA, tel. (001202) 467-66-93 (sekretariat), 467-66-90 (centrala), fax (001202) 833-83-43, www.polandembassy.org, e-mail: economic@ioip.com

  • - Polsko-Amerykańska Izba Gospodarcza, ul. Chmiela 8, 00-020 Warszawa, tel. 022 826 95 21, fax 022 826 69 52

  • - Taryfa celna USA jest dostępna na stronie: www.customs.treas.gov. Można ją bezpłatnie skopiować do komputera. Taryfa jest dość rozbudowana, ale może być dobrym przewodnikiem i informatorem dla eksportera.

Znajdują się w niej m.in. informacje dotyczące kwot taryfowych obowiązujących np. na niektóre wyroby przemysłu lekkiego.


Uważaj na kurs dolara


Maciej Cybulski prezes Polsko-Amerykańskiej Izby Gospodarczej

Najlepszym sposobem na znalezienie kontrahenta i poznanie rynku amerykańskiego jest udział w targach branżowych. Targi w USA różnią się od europejskich i polskich tym, że są to imprezy wyłącznie z udziałem kupców i sprzedawców.

Możemy zatrudnić profesjonalną firmę, która wyszuka partnera, agenta czy dystrybutora. Pamiętajmy jednak, że takie usługi są w Stanach Zjednoczonych kosztowne. Bezpłatną pomoc oferują polskie placówki dyplomatyczne i izba.

Po dokładnym rozpoznaniu rynku i podpisaniu pierwszych kontraktów warto pomyśleć o swoim przedstawicielu. Otwarcie przedstawicielstwa w USA jest łatwe, a może być bardzo pomocne w sprawnej wymianie handlowej z tym krajem.

Pamiętajmy też o zmiennym kursie dolara. Wiele firm po spadku jego notowań wypełnia bowiem swoje zobowiązania na granicy opłacalności lub dopłaca do wysyłanych za ocean towarów. Dlatego kontrakt trzeba sporządzać tak, aby wahania kursu dolara były w nim uwzględnione.

Największe potknięcie na rynku amerykańskim, co zdarza się polskim przedsiębiorcom, to niewywiązanie się z warunków umowy, np. spóźniona dostawa, problemy ze stałą, wysoką jakością produktu. Takie wpadki kończą się zerwaniem kontraktu, czasami zwrotem lub zniszczeniem towaru, a nawet procesem sądowym.

Ten ostatni może nas narazić na poważne wydatki.


Partner z licencją


Jacek Wółkowicz właściciel firmy Agrosik eksportującej do USA artykuły spożywcze

Wybierając partnera handlowego, starajmy się, by była to firma wyspecjalizowana w imporcie. Tylko takie mają doświadczenie związane z ocleniem towaru i wiedzą, jak szybko załatwić formalności związane z odprawą celną.

Najlepiej, jeśli importer ma tzw. licencję dystrybutora handlowego, bo to gwarantuje kontakt z różnymi odbiorcami towaru. Drobni importerzy na ogół ograniczają się wyłącznie do kontaktów z lokalnymi dystrybutorami.

Bardzo ważne jest też określenie formuły Incoterms, według której będziemy dostarczać towar odbiorcy. Najmniej skomplikowana jest sprzedaż towaru na bazie FCA (dostawa do oznaczonego miejsca przewoźnikowi lub innej osobie, np. spedytorowi wyznaczonemu przez kupującego) lub FOB (dostawa do oznaczonego portu załadunku). Takie warunki dostawy pozwalają uwolnić się od odpowiedzialności za uszkodzenie eksportowanego towaru. Pozostałe koszty transportu i ryzyko związane z uszkodzeniem lub utratą towaru przechodzi na importera.

Nie mniej ważne jest wpisanie do kontraktu formy płatności za dostarczony towar. Najbezpieczniejsza dla eksportera jest przedpłata, ale pamiętajmy, że kontrahent amerykański ma na początku do naszej firmy ograniczone zaufanie. W tej sytuacji polecam akredytywę potwierdzoną przez bank amerykański lub potwierdzoną gwarancję bankową.

Przypominam o zawarciu w kontrakcie odpowiedniej klauzuli arbitrażowej, bo w razie nieporozumień z importerem czeka nas rozprawa przed sądem amerykańskim i uwikłanie w skomplikowane procedury sądowe.


Jak znaleźć klienta za oceanem

Najtańsze, ale czasochłonne jest szukanie klienta w Internecie lub w wydawanych w USA periodykach dla przedsiębiorców. Popularny wśród przedsiębiorców amerykańskich " Journal of Commerce Importers and Exporters Directory" zawiera dane o ponad 35 tys. firm. Nie oznacza to jednak, że są w nim wszystkie firmy, które zajmują się importem.Tych bowiem urzędy celne naliczyły w Ameryce ponad 350 tys.

Wiele informacji o importerach zza oceanu można znaleźć za pośrednictwem polskich placówek handlowych. Dobrym miejscem nawiązania bezpośrednich kontaktów są także różne targi. Ich wykaz można znaleźć na stronie www.tsnn.com.